Ostatnie komentarze na moim profilu Facebookowym uświadomiły mi, że chyba wiele osób ma jeszcze problemy z doborem dobrego obuwia do stopy. Za duże, za małe, w sam raz? Co wybrać i czy zawsze można polegać na sprzedawcy w sklepie? Postaram się Wam odpowiedzieć na wszystkie te pytania oraz pokieruję Was jak wybrać odpowiednie buty do biegania. W tym temacie problemy mają nie tylko sami zainteresowani, ale także sprzedawcy czy doradcy pracujący w sklepach, a na pewno osoby, które doradzają, ale same nie biegają.

Moje doświadczenia

Nie wiem jak Wy, ale ja magazynuję swoje wszystkie buty biegowe i kiedyś chyba stworzę muzeum związane z butami do biegania 😉 W swojej kolekcji mam chociażby LunarGlide 2 albo Pegasusy 25. Mniejsza o to. Ostatnio obserwując jakie rozmiary kiedyś nosiłem byłem w szoku. 46 albo 45.5 także to były dużo za duże buty, gdyż moja stopa jest rozmiaru 42,5 – 43. Już od samego początku zwracałem na to uwagę, ponieważ ktoś mnie kiedyś nastraszył żebym nie kupił za małych butów. Czytając także Skarżyńskiego było tam sporo informacji na ten temat. Niemniej jednak te rozmiary jak się okazuje były o wiele za duże. Teraz doszedłem do wprawy i praktycznie w każdej firmie mogę w ciemno brać rozmiar 10.5 US czyli 44.5 i są to buty, które mają zapas, a zarazem leżą dobrze w pięcie i nie powodują jakieś dyskomfortu spowodowanego obtarciami.

Jak widzicie sam przeszedłem etap nie tyle za małych, co za dużych butów. By wybrać odpowiedni rozmiar butów trzeba wprawy i doświadczenia. Sami musicie wyczuć co jest dla Was dobre. Sprawdzoną receptą jest 1cm luzu. Choć nie sprawdza się to u wszystkich. Jednym noga puchnie bardziej innym mniej, dlatego mówię tutaj o wprawie i rutynie, a także wypróbowaniu kilku opcji różnych rozmiarów na swoich stopach.

Dopasowane buty

Nie dajcie sobie wmówić, że but ma być dopasowany i palcami macie dotykać jego czubków. Na krótką metę będzie to dobra opcja, jeśli robicie 2-3 kilometry to nie odczujecie dyskomfortu. Jeśli jednak wybierzecie się na dłuższą przebieżkę może się to źle skończyć dla Waszych paznokci. W wypadku wybrania się w takich butach na maraton grozi Wam jedynie utrata wszystkich paznokci i niemożliwości włożenia z powrotem nogi do buta. Nie raz widziałem na maratonach osoby dobiegające na metę z zakrwawionymi czubkami butów. Z czego to wynika? Właśnie ze zbyt małego obuwia biegowego i niedoinformowania, czy braku wiedzy. Jeśli jeszcze do tego dodać brak butów biegowych tylko jakieś skórzane ciżemki czy tenisówki to może to wyglądać naprawdę źle. Nie próbujcie tej metody!

Zbyt duże buty

Nawet jeśli zdarzy Wam się ubrać buty o 2 albo 3 rozmiary za duże to na pewno nie będziecie mieli problemu ze schodzącymi paznokciami, lecz możecie się nabawić jakiś otarć na pięcie lub w innych częściach stopy. Zbyt dużo miejsca dla stopy spowoduje, że będzie się ona ruszać zbyt mocno w bucie, a to doprowadzi najpierw do lekkiego uszkodzenia naskórka, a później do utworzenia bolesnego pęcherza. Często podczas biegu możemy nawet nie czuć powstającego urazu. Dopiero po dobiegnięciu do domu czy na metę możemy poczuć ból. Pamiętajcie, że dobre skarpety biegowe mogą zniwelować ryzyko powstania właśnie takich przypadłości.

Nowe buty

Kupiliście nowe buty do biegania i są większe. Wszystko jest w porządku, jednak nie przetestowaliście ich przed startem. Co może doprowadzić znowu do utraty paznokci, pęcherzy czy do nieukończenia biegu z powodu bólu. Jeśli są to startówki to warto przetestować je cztery, pięć razy na treningu, delikatnie rozbić, aby nie było później właśnie takiego problemu i nieprzyjemności na trasie. Nie warto psuć sobie wyniku, humoru takimi drobnostkami. Nie słuchajcie także takich rad: jakoś to będzie i da pan/pani radę. Tutaj nie ma drogi na skróty.

Rozbiją się – niech pan bierze jest okazja

Gwarantuję Wam, że buty biegowe się nie rozejdą i nie rozbiją. Nie dajcie się czasami zwieść okazji ze względu na super promocję. Pomyślcie, że wydacie 300zł na przecenione, świetne buty i nie będziecie w nich biegać, bo będą Wam robić krzywę. W tym wypadku będziecie musieli wydać kolejne pieniądze na buty. Czy to się opłaca? Myślę, że nie.

Góry, górki, nierówny teren

Tutaj zawsze warto wybrać pół numeru więcej niż na asfalcie. Dlaczego? Ponieważ noga jeszcze bardziej przesuwa się do przodu. Dodatkowo siły podczas zbiegów są tak duże, że nawet but z lekkim zapasem może nie wystarczyć. Mój przyjaciel Radek miał właśnie z tym problem. Biegając w butach z zapasem, z asfaltu po lekkich zbiegach i podbiegach nabawił się, a raczej pozbawił się 3 paznokci. Warto pamiętać i mieć na zmianę jedną terenową wersję butów biegowych.

Startówki

Zawsze muszą być większe, to nie ulega wątpliwości. Jeszcze na 10km przemęczycie się w dopasowanych butach, ale już półmaraton czy maraton to będzie prawdziwa droga przez piekło. Nie polecam nikomu przechodzić przez to, bo to nic przyjemnego. Podczas mierzenia w sklepie sprawdźcie, które buty są najwygodniejsze, ale także zobaczcie ile miejsca macie na długość i po bokach. Niech między najdłuższym palcem stopy, a czubkiem wejdzie szerokość waszego kciuka i wtedy możecie biec maraton spokojnie. Nie będziecie się zastanawiać czy dobiegniecie z krwawą plamą.

Przypadłość schodzących paznokci

Są osoby, które mają po prostu do tego skłonności i nie unikną tego, że schodzą im paznokcie. Nie pomogą nawet większe buty po prostu ich paznokcie są delikatne i nic tego nie zmieni.

Podsumowanie

Myślę, że zastosowanie się do wyżej wymienionych rad sprawi, że na metę dobiegniecie z uśmiechem na twarzy. Sprzedawcy lub doradcy ze sklepów dzięki tym poradom też nie popełnią błędu dobrania zbyt małego obuwia swoim klientom. Najlepiej uczyć się na czyichś błędach i nie testować tego na sobie.

3 sztuczki jak dobrać odpowiednie buty do biegnaia

W czym biega Ślęzak