Czas wrócić do pisania regularnych testów butów biegowych – dochodzą mnie słuchy, że Wam tego brakuje. Na pierwszy ogień chciałbym posłać Nike Lunarglide 8, bo już trochę kilometrów w nich przebiegłem i uważam, że są godne uwagi. Pamiętam jeszcze Lunarglide 2, a teraz mamy już ósmą edycję tego buta. Pisałem nawet na jego temat artykuł  „umarł król, niech żyje król” – bardzo dobrze wspominam ten model. Teraz jednak jestem trochę rozczarowany – może postęp technologiczny jest za szybki, albo ja stałem się zbyt marudny. Niemniej jednak – wygląd robi piorunujące wrażenie. To co było kiedyś, a to co jest teraz, nie podlega porównaniu.

Lunarglide 8 – pierwsze wrażenie

W wyglądzie tego modelu zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Zaciekawiony podeszwą, kształtem, kolorami i całą otoczką – nie mogłem się doczekać tego, aż będę mógł je przymierzyć i sprawdzić. Pierwsze przymiarki były dziwne. Mimo bijącej miłości brakowało chemii i Lunarglide 8 nie przypadł mi do gustu. Nie mam pojęcia czemu. Niby się nimi jarałem, a odłożyłem je na jakiś czas do pudełka. Musiałem dojrzeć do tego aby zabrać je na trening i w nich pobiegać.

lunarglide-8

Pierwsze bieganie

Po jakiś 2-3 tygodniach postanowiłem je ubrać po raz kolejny. Jeszcze kilka razy się im przyglądałem, obserwowałem je i oglądałem z każdej strony. Największe wrażenie robiła podeszwa, różniła się od wszystkich poprzednich edycji. Pianka Lunarlon zapewnia odpowiednią amortyzację i komfort podczas biegu. Nie da się ukry,ć że pomimo sztywności biega się w tych butach wygodnie. Już po pierwszym treningu wiedziałem, że ten but mi leży. Jeśli chodzi o szerokość – z tego co pamiętam Lunarglide był zawsze dość szeroki. Lunarglide 8 niestety jest zwężony, zyskał smuklejszą sylwetkę, przez co pasuje nawet do zwykłego stroju sportowego. Możliwość wyboru różnorodnej kolorystyki sprawia, że możemy je ubrać nawet do jeansów. Ok – trochę odbiegłem od odczuć podczas pierwszego treningu. Niemniej jednak zaprzyjaźniliśmy się. Chciałem je przetestować w różnych warunkach i na różnych dystansach.

Kolejne treningi

Przygotowania do maratonu cechują się wzmożoną aktywnością, większą ilością kilometrów, a także częstymi zmianami butów. Wszystko to sprawia, że szybko jestem w stanie przetestować dany model. Lunarglide 8 towarzyszył mi zarówno na krótkich, spokojnych treningach, jak i na szybkich rytmach, a także na długich wybieganiach. Myślę, że biegacz do 85kg spokojnie może brać te buty w ciemno, będzie mu się w nich biegać dobrze zarówno na treningu jak i na zawodach. Treningi typu 8km II zakresu po 3:45/km sprawiają, że także każdy, kto chce biegać trochę szybciej odnajdzie w tym modelu coś dla siebie. Zdarzyło mi się także biegać w nich na asfalcie poniżej 3:00/km – wiadomo, że muszę wkładać więcej siły, niż podczas biegu w startówkach, ale pokazuje to, że Lunarglide 8 jest także bardzo dynamiczny.

unnamed-2

Fajne w tej serii jest to, że buty mają delikatne podparcie dla pronatorów. Dodatkowo jeśli biegasz i robisz długie dystanse, to takie wsparcie po 20 kilometrze ci się przyda. Zmęczone mięśnie nie pracują już tak samo jak na początku treningu, przez co takie wsparcie daje jeszcze więcej komfortu. Na pięcie w podeszwie mamy laserowe nacięcia, które mają wspomagać przetaczanie i komfort biegu. Osobiście nie jestem w stanie wyczuć takich niuansów, ale może to wszystko właśnie wpływa na komfort biegu. Jestem natomiast pewny, że siatka zastosowana w Lunarglide 8 jest bardzo przewiewna i but nadaje się na bieganie latem. Stopa ma odpowiednią wentylację i bez problemu można w nich biegać nawet w wielki upał. Pozytywnie zaskoczony jestem także wagą najnowszego modelu – przy rozmiarze 44.5 jest to mniej niż 300 gram, co jak na buty treningowe uważam jest świetnym wynikiem.

Doskonale biegało mi się także podczas normalnych treningów po 4:45-4:30/km. Idealne dopasowanie i dobre sznurówki sprawiają, że praktycznie nie czujesz buta na nodze.

Jeśli chodzi o bieganie po parkach czy lasach – Nike Lunarglide 8 nie sprawdzi się tam. Jego ponacinana podeszwa sprawia, że po treningu spędzisz 10-15 minut na wyciąganiu kamieni, piasku i wszystkiego co wejdzie w podeszwę. Staraj się nie biegać po błocie – wtedy żona, czy dziewczyna zabije cię jak wejdziesz w nich do domu. Rozniesiony piasek po całym pomieszczeniu gwarantowany. Nie ulega wątpliwości, że ta podeszwa ma wiele plusów, ale także minusy. Na pewno takie nacięcia i giętkość sprawia, że podeszwa idealnie dopasowuje się do naszego roku, do naszych możliwości biegowych oraz do nierówności. Jest to coś nowego, czego Nike dotychczas nie testował na klientach – no może trochę w Nike Free.

unnamed-8

Zawsze w Lunarglide Nike stosowano klips stabilizujący z tyłu pięty. Teraz nie ma go, przez co zapiętek jest mięciutki i przyjemny dla achillesa. Jeśli ktoś nie lubi mocnego trzymania z tyłu – będzie to but idealny. Osobiście uważam, że przez brak klipsa tracimy trochę na stabilności, a przez to każdy, kto potrzebuje stabilizacji, nie będzie mógł skorzystać z nowych Lunarglide 8.

Bieganie po mokrym

Mimo dziwnej podeszwy przyczepność jest naprawdę akceptowalna, na pewno lepsza od Pegasusa 33. Lunarglide 8 mimo ostatnich deszczów, mokrego asfaltu, trzyma się naprawdę dobrze. Noga nie lata na wszystkie strony i nawet przy prędkości w graniach 3:10/km jest komfortowo – dla stopy oczywiście, bo nie dla moich płuc.

Dla kogo będzie ten but

Dla osób, które lubią amortyzację. Jeśli ważysz 80-90 kilogramów, to but ten będzie doskonałym kompanem treningów. Jeśli jednak masz trochę mniej masy, tak jak ja, to również poczujesz się dobrze z Lunarglide 8 na nogach. Pamiętaj, żeby to głownie komfort kierował twoim wyborem. Buty nadadzą się zarówno do treningów, jak i startu maratońskiego, czy na szybką dychę albo piątkę. Odnajdziesz w nich wszechstronne zastosowanie, które może zadowolić każdego – nawet wymagającego klienta.

Podsumowanie

Lunarglide 8 przypadł mi do gustu. Nie porwał mnie tak jak poprzednie edycje, szczególnie te z numeru 4 czy 5 ale jest całkiem OK. Wiele wprowadzonych zmian sprawia, że biega się w nich naprawdę przyjemnie. Czuć sporą amortyzację, stabilizację i komfort. Fajnie dolegająca cholewka sprawa, że nasza stopa czuje się w środku przyjemnie. Brak szwów zapobiega otarciom i dyskomfortowi. Niska waga i agresywne ustawienie (drop 10mm) sprawia, że mimo iż jest to but treningowy, możemy trzymać w nich wysoką prędkość. Zwolennikom lasu nie polecam ich brać na trialowe ścieżki, no chyba że macie czas później siedzieć i wydłubywać piasek i kamienie.

Czas wrócić do pisania regularnych testów butów biegowych - dochodzą mnie słuchy, że Wam tego brakuje. Na pierwszy ogień chciałbym posłać Nike Lunarglide 8, bo już trochę kilometrów w nich przebiegłem i uważam, że są godne uwagi. Pamiętam jeszcze Lunarglide 2, a teraz mamy już ósmą edycję tego buta. Pisałem nawet na jego temat artykuł  „umarł król, niech żyje król” - bardzo dobrze wspominam ten model. Teraz jednak jestem trochę rozczarowany - może postęp technologiczny jest za szybki, albo ja stałem się zbyt marudny. Niemniej jednak - wygląd robi piorunujące wrażenie. To co było kiedyś, a to co jest teraz, nie podlega porównaniu. Lunarglide 8 - pierwsze wrażenie W wyglądzie tego modelu zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Zaciekawiony podeszwą, kształtem, kolorami i całą otoczką – nie mogłem się doczekać tego, aż będę mógł je przymierzyć i sprawdzić. Pierwsze przymiarki były dziwne. Mimo bijącej miłości brakowało chemii i Lunarglide 8 nie przypadł mi do gustu. Nie mam pojęcia czemu. Niby się nimi jarałem, a odłożyłem je na jakiś czas do pudełka. Musiałem dojrzeć do tego aby zabrać je na trening i w nich pobiegać. Pierwsze bieganie Po jakiś 2-3 tygodniach postanowiłem je ubrać po raz kolejny. Jeszcze kilka razy się im przyglądałem, obserwowałem je i oglądałem z każdej strony. Największe wrażenie robiła podeszwa, różniła się od wszystkich poprzednich edycji. Pianka Lunarlon zapewnia odpowiednią amortyzację i komfort podczas biegu. Nie da się ukry,ć że pomimo sztywności biega się w tych butach wygodnie. Już po pierwszym treningu wiedziałem, że ten but mi leży. Jeśli chodzi o szerokość - z tego co pamiętam Lunarglide był zawsze dość szeroki. Lunarglide 8 niestety jest zwężony, zyskał smuklejszą sylwetkę, przez co pasuje nawet do zwykłego stroju sportowego. Możliwość wyboru różnorodnej kolorystyki sprawia, że możemy je ubrać nawet do jeansów. Ok - trochę odbiegłem od odczuć podczas pierwszego treningu. Niemniej jednak zaprzyjaźniliśmy się. Chciałem je przetestować w różnych warunkach i na różnych dystansach. Kolejne treningi Przygotowania do maratonu cechują się wzmożoną aktywnością, większą ilością kilometrów, a także częstymi zmianami butów. Wszystko to sprawia, że szybko jestem w stanie przetestować dany model. Lunarglide 8 towarzyszył mi zarówno na krótkich, spokojnych treningach, jak i na szybkich rytmach, a także na długich wybieganiach. Myślę, że biegacz do 85kg spokojnie może brać te buty w ciemno, będzie mu się w nich biegać dobrze zarówno na treningu jak i na zawodach. Treningi typu 8km II zakresu po 3:45/km sprawiają, że także każdy, kto chce biegać trochę szybciej odnajdzie w tym modelu coś dla siebie. Zdarzyło mi się także biegać w nich na asfalcie poniżej 3:00/km – wiadomo, że muszę wkładać więcej siły, niż podczas biegu w startówkach, ale pokazuje to, że Lunarglide 8 jest także bardzo dynamiczny. Fajne w tej serii jest to, że buty mają delikatne podparcie dla pronatorów. Dodatkowo jeśli biegasz i robisz długie dystanse, to takie wsparcie po 20 kilometrze ci się przyda. Zmęczone mięśnie nie pracują już tak samo jak na początku treningu, przez co takie wsparcie daje jeszcze więcej komfortu. Na pięcie w podeszwie mamy laserowe nacięcia, które…

Ocena

Amortyzacja - 8
Dopasowanie - 8.5
Przyczepność - 5
Wygląd - 8

7.4

Lunarglide 8 przypadł mi do gustu. Nie porwał mnie tak jak poprzednie edycje, szczególnie te z numeru 4 czy 5 ale jest całkiem OK.

User Rating: 5 ( 1 votes)
7